Tajemnice kiszonej kapusty

Przednówek.
Chętnie sięgamy po pojawiające się na półkach sklepowych nowalijki, bo cieszą oczy zieloną barwą, bo przecież zawierają witaminy, bo to zdrowo...

O ile z tą pierwszą częścią się zgodzę - rzeczywiście cieszą oczy, to że są zdrowe to już nie za bardzo. 
Dlaczego?
Bo do nawożenia nowalijek używa się niestety dużo nawozów sztucznych ze związkami azotu. Rośliny są często przenawożone, azotany gromadzą się w korzeniach i zewnętrznych liściach warzyw. Od groma może ich być w rzodkiewkach, sałacie czy szczypiorku.
Nadmiar związków azotu może być u człowieka przyczyną zatrucia, a na dłuższą metę również zwiększać ryzyko nowotworów.

A przecież mamy do dyspozycji takie zaczarowane, polskie źródło witamin - kiszoną kapustę. To właśnie ona lata temu na przednówku ratowała zdrowie mieszkańców polskiej wsi. I preferowała pracowitych, zapobiegliwych, którzy jesienią przygotowali odpowiedni zapas kapusty w beczkach.

Niektórzy do dziś śmieją się z Polaków, że jedzą "zepsutą" kapustą. Dziś już nawet doktorzy od szkiełka i oka muszą przyznać, że jedzenia kiszonej kapusty bardzo pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. 
Na dodatek okazuje się, że to popularne warzywo po przejściu przez proces fermentacji zyskuje lecznicze właściwości!
Kiszona kapusta  to probiotyk, który posiada działanie bakteriobójcze i wzmacnia odporność organizmu.
Ponadto zawiera witaminy B, C, E oraz antyoksydanty!

Mam dobrą wiadomość i dla osób odchudzających się. Kiszona kapusta ma bardzo mało kalorii a mimo to, za sprawą dużej ilości błonnika na długo pozostawia uczucie sytości w żołądku.
Coś dla imprezowiczów: wypicie soku z kapusty po hucznej imprezie leczy kaca. 
A dodam jeszcze, że dzięki temu napojowi zmniejsza się stres a nasza skóra zyskuje na wyglądzie!



Komentarze