Jeszcze raz o aronii (bo warto!)

 


Musiałam koniecznie, po raz kolejny wspomnieć o aronii, bo to owoc wyjątkowy. Mój mąż, pod koniec ubiegłego roku zaczął mieć kłopoty z nadciśnieniem. Myślę że wpłyną na to głównie stres w pracy i mniej ruchu w listopadzie i grudniu, ale od razu rozpoczęłam kroki zaradcze.

Postawiłam na aronię. Aronia to owoc, którego regularne spożywanie ma dobry wpływ na problemy kardiologiczne. W tym to najważniejsze - obniża ciśnienie tętnicze! W ciągu tych dwóch miesięcy "poszło" kilka litrów soku z aronii i kilogram suszonych owoców na napary. Ponadto mąż zwiększył aktywność fizyczną (długie spacery).

Efekt?
Ciśnienie skurczowe zmniejszyło się średnio o około 15 kresek a rozkurczowe o 8 kresek i obecnie ma statut "wysokie w normie". Składniki zawarte w tym ciemnym owocu: antocyjany, witamina C, witamina E, witamina K i potas zadziałały.
Muszę jeszcze podkreślić, że dodatkowo zaordynowałam mężowi wyeliminowanie soli i spożywanie maksimum jednego piwa w tygodniu.😂

Zajrzyjcie do moich wcześniejszych wpisów na blogu:

Aronia - lek na XXI wiek

Aronia, witaminowa petarda!


Komentarze