Mój "półmisek zdrowia"


Zdrowie na talerzu, to hasło powinno towarzyszyć nam codziennie. Od dawna wiadomo, że odporność bierze się z jelit, a to oznacza, że trzeba organizmowi dostarczyć odpowiedniego posiłku.
Odpowiednie pożywienie, to takie, które jest zasobne w witaminy i minerały. Teraz, zimną nie jest to łatwe, ale dzisiaj postanowiłam pokazać Wam, jaki taki półmisek zdrowia można przygotować w domu.
Zdrowe jedzenie może być nie tylko kolorowe ale i smaczne.

Teraz opowiem o każdej z rzeczy które widzicie na talerzu.
Po pierwsze ryba, tutaj dzwonko z łososia. Łosoś jest niesłusznie posądzany o to że zawiera tylko niezdrowe barwniki. To prawda, że te hodowlane są karmione specjalną karma, ale w końcu łososia nie jemy codziennie, a zawiera on wiele kwasów tak korzystnych dla naszego zdrowia. 
Jednak ważna rzecz: nie powinniśmy łososia smażyć bo to pogarsza jego walory prozdrowotne. Najlepszy będzie taki zawinięty w folię do pieczenia. Ryba nie potrzebuje za dużo dodatków, wystarczy oliwa z oliwek, cytryna, odrobina soli i natarcie łososia czosnkiem. Rybę macerujemy dzień wcześniej i pieczemy około 30-40 minut (w zależności od wielkości).
Warzywa też były przygotowane inaczej niż tradycyjnie. Ziemniaczki i marchewka były gotowane na parze, a zielony groszek pochodzi z upraw ekologicznych ( można taki dostać). Do groszku i marchewki dodajemy masło. Tak, tak te pogardzane dawniej masło, które zimą jest doskonałym źródłem witaminy A tak potrzebnej dla zdrowia oczu. Żadnej margaryny!
A na koniec jeszcze powiem, co to takiego te brązowe kawałeczki. To zwykła dynia własnej roboty w zalewie octowej z odrobiną cukru, cynamonu i goździków.
Smacznego i na zdrowie!


Komentarze